polszczyzna,poezja,komentarze z Anglii,opowiastki,bajki polityczne i łamańce wielojęzykowe

Blog > Komentarze do wpisu
Amatorska Blogosfera Niszczy Naszą Kulturę

Tak twierdzi Andrew Keen, brytyjski autor, internauta-bloger, w swojej kontrowersyjnej książce, wydanej w Ameryce pt „Kult Amatora. Jak dzisiejszy internet niszczy naszą kulturę” (The Cult of the Amateur. How today’s Internet is killling our culture). Książka ukaże się w polskim tłumaczeniu w drugiej połowie sierpnia.

Keen bezlitośnie atakuje amatorstwo, :-) które już dominuje tzw Web 2.0 i w jego opinii stanowi poważne zagrożenie profesjonalnej prasy, książek, naukowych wydawnictw (tutaj oskarża Wikipedię o karygodną amatorszczyznę i brak redaktora naczelnego, który usuwałby wpisy nastolatków, ignorantów i półgłówków) oraz innych filarów kultury stulecia. No, niestety, jest w jego polemice sporo prawdy, bo Web 2.0 nie jest chyba zalecanym sposobem sprawdzania wiedzy dla niedoświadczonych, bezkrytycznych, słabo poinformowanych i mało zorientowanych w najnowszych trendach i wydarzeniach kulturalnych. Sama anonimowość tej oddolnie podawanej na dużym talerzu strawy intelektualnej pozwala na niesłychanie skrzywione powielanie faktów, bezczelne plagiaty, głupoty, kłamstwa i opinie troglodytów. Ile tego bądziewia ludzie połykają bezkrytycznie? Jakie szkody to robi w naszych mózgach? Kto wie...Krytycy Keen’a uważają go za jaskiniowca, który chce powstrzymać nieunikniony i nieodwracalny postęp naszej technocywilizacji. Inni czują się nieswojo, bo trudno zaprzeczyć, że Web 2.0 jest niebezpiecznym eksperymentem, głównie dlatego, że nikt nie ma i nie może miec prawie żadnej kontroli nad jego rozwojem. Recenzję jego książki można poczytać w czerwcowym wydaniu Polityki, a po angielsku w Guardianie.

Zamykam komputer przed trzaskającymi za oknem piorunami. Kz

PS. W południe zrobiło się ciemno, a potem przyszła gwałtowna ulewa z grzmotami. Teraz niebo jest niebieskie jak fartuszek sierotki Marysi, białe obłoki gonią się w tę i wewtę po amatorsku, słońce świeci...

piątek, 20 lipca 2007, antrim
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/07/20 13:09:38
Amatoryzm?
-
2007/07/20 13:21:48
może raczej amatorstwo lub amatorszczyznę - a co do Wikipedii, to ostatnio zobaczyłam przypis do niej w pewnej pracy magisterskiej, ależ ryczałam, na całe miasto było słychać moje wściekłe wrzaski - studentka zemdlała ;)
-
2007/07/20 13:34:52
Tak, z tym że gdyby nie Web2.0 to nie mielibyśmy w większości ŻADNEGO źródła wiedzy, a tak mamy pod ręką i na zawołanie. No dobrze, czasem dowiemy się czegoś głupiego, ale coś nie podejrzewam, żeby ktoś z powodu jednego nierzetelnego wpisu w wikipedi zwariował, albo nie dał się potem przekonać przez eksperta.
-
2007/07/20 13:57:48
lubię głupoty, chociaż ta Kultura strasznhie cierpi...
pioruny!!!
-
2007/07/20 14:01:43
To co naprawdę zniszczyło naszą kulturę to telewizja, robiona pewnie jego zdaniem przez fachowców. Blogi to szansa żeby sie człowiek czegoś prawdziwego i normalnego dowiedział.
-
2007/07/20 14:17:00
Malkintentko, z ta Wikipedia to chyba nie jest az tak zle....
news.bbc.co.uk/1/hi/technology/4530930.stm
-
Gość: , w3cache.axelspringer.pl
2007/07/20 14:26:19
A wiecie może, kto to wydaje po polsku?
Serdecznosci, pk
-
2007/07/20 14:41:12
pepegi: mój "amatoryzm" jest dobitnym przykładem ujemnych wpływów angielszczyzny i googla.:-)

socjo_malk: w polglisz wszystko dziś ujdzie. Może nawet masowe amatorstwo?:)
Problem z Wikipedią - nie ma żadnej gwarancji, że tekst nie był pisany przez specjalistę w ignorancji.

perceptive: dużo zależy od tematu, który sprawdzasz. Trudno odróżnić wiedzę od opinii, opinię od żartów,żarty od celowego wiedzenia na manowce. Jedna książka na temat może dać często szybszą odpowiedź niż błądzenie po web 2.0

signe2: mieliśmy krótką, ale wściekle gwałtowną ulewę. Anglia tonie...

straus07: zgoda co do TV. A jak tam będzie z youtube?

vierablu: well-spotted! teraz kolej na testowanie naukowo-kulturalnych blogów?
-
2007/07/20 14:51:36
gość.axelspringer: tu znajdziesz odnośnik
tinyurl.com/2tz5lf
WAiP rzekomo.
-
2007/07/20 14:58:36
vierablu, mam inne doświadczenia. Po pierwsze po co stosować Wikipedię, jak jest coś innego? Szczególnie w pracy magisterskiej, na poziomie pracy magisterskiej.
2. Kiedyś Ł. był w pewnym wydawnictwie i razem z pewną panią znaleźli błąd w takim czymś o królach. Załóżmy że tam Jagiełlo był przed Kzaimierzem Wielkim. Ta pani redaktorka zadzwoniła do autora a on na to: Pani się kłóci ze źródłami poważnymi, internetowymi :)))

antrim: kiedyś nazwałes swoją polszczyzne maripozańską - zapamiętałam to. A sam kiedyś na zajęciach, że bohater noweli był uporczywy :) i nie miałam na mysli zapalczywego, tylko to, że uporczywie dążył do celu. Bywa :)
-
2007/07/20 15:23:00
ok, zgodze sie z keen'em. mam jedno 'ale'... jesli chcesz sie czegos dowiedziec i jestes srednio rozwinietym osobnikiem, to chyba internet nie bedzie jedynym zrodlem wiedzy, nieprawdaz? ja bardzo chetnie wyszukuje w internecie bibliografii na interesujace mnie tematy. a potem moge sobie czytac gdziekolwiek, nawet w metrze, gdzie nie ma zasiegu:) dlatego uwazam, ze osoba ograniczajaca sie tylko do internetu czy tv ogranicza sie sama a nie jest ograniczana przez technike. po prostu mamy wiecej mozliwosci- ja tak to odbieram
-
2007/07/20 15:38:33
socjo_malk:ceną dwujęzyczności jest ta szara strefa międzyjęzykowa.W pośpiechu potrafię zgubić się w niej i nawet nie zauważam pomyłek. Złamię przyrzeczenie (re:polityka) i dam dwa przykłady: "ten rząd jest patetyczny";
"premier nie ma sensu humoru". Ten drugi ujdzie w tłoku, ale pierwszy ma całkiem inne znaczenie. Oto mój "amatoryzm" maripozański :-))
-
2007/07/20 16:15:47
1. mój doktorat o blogach w sporej mierze opierać się będzie na źródłach internetowych - uważam, że pisanie o internecie bez odwoływania się do źródeł internetowych to trochę tak, jak czarno-biała książka o kolorach. nie jestem kretynką, wiem, jakie źródła są wiarygodne, komu zaufać.
2. na całym świecie roi się od półgłówków, wielu z nich wydaje książki, niektóre są nawet podręcznikami szkolnymi. ludzi trzeba uczyć krytycznego myślenia, a nie zakazywać korzystania z jakiegoś medium. (bo jeśli ktoś uważa, że to, co na papierze ma większą wartość, to niech sobie jakąś strone internetową wydrukuje i już.)
3. co do książki - co to znaczy: niszczyć kulturę? czy autor w ogóle definiuje ją czy przyjmuje milczące i błędne założenie, że kultura to mówienie dzień dobry sąsiadom w windzie oraz kino i muzyka? bo wg mi znanych definicji kultury (zarówno socjologicznych, jak i kulturoznawczych) kultura nie jest czymś niszczalnym. ale to już trzeba by było książkę przeczytać, żeby polemizować (o ile będzie z czym).
-
2007/07/20 16:26:05
socin napisała: bo jeśli ktoś uważa, że to, co na papierze ma większą wartość, to niech sobie jakąś stronę internetową wydrukuje i już...

Wyjątkowo twórcze podejście do interpretacji tekstu...




-
2007/07/20 17:56:17
tam była ironia, następnym razem wstawię jakiś emotikon, żeby nie było wątpliwości. co nie zmienia faktu, że w internecie tyle samo śmiecia, co i poza nim, więc czemu krzyczeć na studentkę, że korzysta z wikipedii? a jakby artykuł z prasy cytowała to już by lepiej było?
-
2007/07/20 17:57:34
antrim - sugeruję w pierwszym zdaniu usunąć kalkę z angielskiego i zastąpić bloggera polskim blogerem :).
-
2007/07/20 18:07:11
monoli: bardzo mi się podoba ten argument. Tak powinno się używać web 2.0,ale...internet rozleniwia niesamowicie i demoralizuje młode pokolenie ("ściąga"!)łatwością dostępu do "oddolnej" wiedzy.

socin: źródła internetowe jako surowiec pisania o tym co się dzieje w blogach, to jasne. Ale anonimowe źródła nie łatwo sprawdzić. Keen prowokuje, ale nie jest to bezmyślna prowokacja i w tym co pisze jest sporo prawdy. Czy masowe kłamstwa i plagiaryzacja mogą zniszczyć kulturę?
Czy zanurzeni po uszy w tym nurcie możemy dostrzec gdzie ta rzeka płynie?
-
2007/07/20 18:28:27
socin: dziękuję za korektę. Częściowo winien pośpiech przed nadchodzącą burzą, a potem szok po ujrzeniu Klechd na pierwszej stronie Gazety. :)
-
2007/07/20 18:49:01
Na szybko, bo pogoda znow sie zmienia na gorsza:
1. Nie wiem, czy zrodla internetowe sa mniej, czy bardziej wiarygodne od pisanych. Wiem natomiast, ze zeby prawidlowo uzyc ktoregokolwiek z nich, trzeba wiedziec, jak odroznic ziarno od plew.
2. Wiele zastosowan web 2.0 jest wprost nieocenionych. Ja na przyklad przed kupieniem czegokolwiek zawsze przegladam opinie uzytkownikow na roznych forach itp. Zadna oficjalna 'recenzja' na przyklad suszarki do wlosow nie zastapi doswiadczen tych, ktorzy ja juz maja i uzywaja. To tez web 2.0. web 2.0 jest rowniez dla mnie nieocenionym zrodlem podpowiedzi co czytac itp.
3. Anglicyzmy - moja corka ostatnio zapytala 'ktory autobus bierzemy?'. Poprawilam, ze bierze to sie taksowke, a do autobusu sie wsiada, ale moze sama juz nie wiem, co jest poprawne, a co nie?
-
Gość: , w3cache.axelspringer.pl
2007/07/20 19:22:33
--> antrim
MERCI!
-
2007/07/20 21:34:12
vierablu: a tutaj, przekornie, wieczór jest ładny, ale wietrzny i chłodny.
Jest wiele "sprawdzianów" wuarygodności informacji w sieci, ale trzeba je znać. Np recenzje ksiażek w Amazon są mało wiarygodne, bo często pisze je sam autor, jego żona, mama lub ciocia. Ocyzwiście, PR i reklamy nie są także zawsze widoczne.
Bus to się łapie,a wsiada się tylko gdy są wolne siedzenia, Ja mało i niezbyt często mam okazję mówić po polsku, więc to się czasem mści na błędach w pisaniu. Milego wieczoru bez oberwań chmury :))
-
2007/07/20 22:45:10
wszystko co tu jest na stronie przeczytałam z powodu mądrości:) uczę się przez blogi!!! mówię blogiści i blogistki,czy to bardzo źle???
rząd jest na pewno patetyczny, a burza przeszła całym niebem, dobranoc:)
-
2007/07/20 23:52:13
Hm.

Czyli filmy klasy B zabijają kinematografię, powieści waginalne Gretkowskiej mają destrukcyjny wpływ na całe dziedzictwo literatury, reality shows to cios dla całej telewizji, Rubik dobija muzykę, redaktorzy prowadzący Faktu gwarantują samym swoim istnieniem odpowiedni poziom dziennikarstwa tej gazety, etc etc.

Do takich wniosków można dojść, kiedy zastosuje się logikę rozumowania Keena.
-
2007/07/21 00:12:51
signe2:wiemy,że jesteś mądra, ale nie chwal się. ten kto maluje, to malarz; ci co blogują - blagarz i blagierka.
Ciekawych snów.

Mietowe_oczki: nic z tej wyliczanki nie da się ilościowo porównać do wielo-milionowych rzesz internautów czy chćby do pół miliona bloxerów. Właśnie ten masowy atak via internet jest tak porażający.
-
2007/07/21 01:08:45
Hmm... kolejny poszukiwacz zagrożeń.
Z opisu książka pachnie amatorszczyzną ;)
-
2007/07/21 02:47:40
Pytałeś mnie o youtube.
Nie znam za bardzo tego. Ale myślę, że blogi są po to aby ludzie się uzewnętrznili, zabawili. Nikt nie każe oglądaczom blogów wierzyć że podaje im się absolutną prawdę. A telewizja rząda aby widz uważał to co oni pokazują za prawdę absolutną i tylko prawdę. I manipuluje. "Tworzy gusta". Klasyczny przykład TVN.
-
2007/07/21 08:07:23
nie będę się już chwalić, chociaż nikt nie wie, że jestem mądra, bo nie ma tego przejawów...
tam jest strasznie dużo o kobietach i rozmiarach!!!
dzień dobry:)

-
2007/07/21 09:02:55
Nie jestem blogierka ani blagierka a jedynie podgladaczka. Uwazam, ze jest to cos, co pozwala na wymiane informacji, zdobywanie informacji jak rowniez moze pelnic role bezplatnego seansu psychoterapeutycznego. Podstawowa wada blogowania jest latwosc wpadania w uzaleznienie i jak
juz alarmuja specjalisci jest to choroba na granicy epidemii:).
Mlodzi(nie tylko) ludzie traca poczucie, co jest realna a co wirtualna rzeczywistoscia.Swiat wirtualny nie tylko falszuje ale
staje sie bezkarny w tym falszerstwie.
Mam odczucie, ze jest pewnego rodzaju
szkola pojscia na skroty w mysleniu i
pozwala na zycie bezrefleksyjne.
Stwierdzenie, ze internet stanowi zagrozenie kultury przez duze k, jest prawda i nieprawda, zalezy od definicji
kultury. Powiedzialabym raczej, ze jest jednym z jej nurtow.
Sa blogi, do ktorych zagladam z przyjemnoscia, ciekawoscia ale panuje jeszcze nad klawiszami i widze na dole
ekranu zegarek.:)
W ramach tzw wymadrzania internetowego.
-
2007/07/21 10:34:30
asmith: Keen nie jest amatorem, bo był jednym z wczesnych pionierów użytkowania internetu i nawet zbankrutował na swoich próbach.Bloguje i swój podcast program AfterTV.com

straus07:mamy wolną wolę i jaki taki rozum, więc nikt nas do niczego nie może zmusić. A jeśli ktoś ulega, to jego sprawa.

bula5:psychoterapia grupowa? zgadzam się na 100%, bo także podglądam wiele blogów.Blogi należy treściowo do olbrzymiej ilości grup, a każda grupa to taki mały posiołek sąsiedzki, gdzie człowiek czuje się dobrze. Podoba mi się Twoje "wymądrzanie"- włącznie z tym zegarkiem u spodu. :-)
-
2007/07/21 11:25:28
signe2: mądrość przejawia się w tym, że jest niezauważalna. Dobry dzień :)
-
2007/07/21 20:27:16
bula5 - a co to jest realna rzeczywistość i czym się różni od wirtualnej?
-
2007/07/23 11:10:45
Ależ oczywiście, że trzeba pokrzyczeć na studentkę za przypis do wikipedii. Trzeba, bo mało prawdopodobne jest, by studentka stwierdziwiszy treść wyjaśnienia tamże, polazła gdzieś indziej (do tak trudno dostępnego miejsca jak BIBLIOTEKA) sprawdzić źródło.

Internet jest fajny. Problem polega na tym, że tłumy ludzi nie umieją poszukiwać informacji.
-
2007/07/23 11:46:49
gabrielle:wikipedia to bardzo ciekawe zjawisko kulturowe:światowa współpraca ekspertów z trollami i studentami.:)
Dużo zależy od tego w jakim języku szuka się informacji. W polskim warto wpisać słowo w każdej odmianie plus w połączeniu z frazami. I ciekawe wyniki dają właśnie różne wersje językowe wikipedii na ten tam temat.
-
2007/07/23 12:04:56
gabrielle, oświeć mnie i wskaż nawet nie bibliotekę, a książki, w których mogę odnaleźć coś na temat najnowszej historii internetu.