|
|
Blog > Komentarze do wpisu
99. Powrót Pijawek i Cyrulików?
Nie chce mi się czasem wierzyć w to, co wyczytuję we wszechwiedzących wikipediach. Dla pewności porównuję teksty w tych językach, które znam lub potrafię odczytać. Niestety, jednym z wielu problemów wikipedii jest to, że piszący mają swoje fachowe, kulturowe i osobiste uprzedzenia. Celnym przykładem jest tutaj sprawa wympirycznych krwiopijców znanych w medycynie od zarania cywilizacji jako pijawki, po angielsku "leech". W 18-19 wieku, "leech" był popularnym synonimem "lekarza", który często-gęsto kazał pacjenta pokryć od stóp do głów tymi oślizgłymi, czarnymi ohydami. Popyt na Hirudo officinalis (naukowa nazwa pijawki) był tak ogromny, że pijawki były przez jakiś czas zagrożone wymarciem. Stosowanie pijawek było polecane przez doktorów, ale zabieg był zwykle wykonywany przez fryzjerów-cyrulików, a także przez znachorów i kuglarzy. Nic dziwnego, że chociaż to krwawienie pacjenta dawało czasem pożądane rezultaty, dużo częściej ofiary pijawek umierały, zwłaszcza gdy upuszczanie krwi w dużych ilościach było w ich schorzeniach równoznaczne z uśmiercaniem przez ignorancję. W mojej młodości słyszałem często o stosowaniu pijawek, bo przedwojenna medycyna w Polsce nie zawsze dotrzymywała kroku zachodnim postępom w leczeniu, zwlaszcza tam gdzie zabobony, średniowieczne znachorstwo i bieda były główną przeszkodą do wprowadzania najnowszych metod leczenia. Pozbawione ludzkiej krwi jako pożywienia przez ostatnie stulecie, pijawki stały się nagle ponownie popularne kilka lat temu, gdy naukowcy odkryli że hirudyna wydzielana z gruczołów ślinowych zwalcza tworzenie się skrzepów po operacjach, oparzeniach, ranach, a także działa w kilkunastu schorzeniach. Sterylne krwiopijce w słoikach pojawią się pewnie lada moment na półkach aptek, a nawet supermarketów i będziecie wszycy mogli się odkrwawiać w towarzyskich przychodniach hirudoterapii. Mnie tam nie będzie, bo robię awantury ilekroć doktór próbuje ukraść moją krew i pozbawiać mnie tych czerwonych ciałek, dzięki którym wyglądam na żywego człowieka, a nie na dziennegoupiora. :-)
środa, 21 grudnia 2011, antrim
TrackBack
Komentarze
2011/12/22 11:10:43
signe: dzień dobry. U nas robi się globalnie coraz cieplej. Przed dome kwitnie kamelia. Mój doktór i szpital biorą ode próbki krwi pod byle jakim pozorem i to jest więcej niż jedna pijawka wypiłaby raz na rok. Dla pijawki to jest pośywienie. A dla lekarzy zabawa? :-)
2011/12/22 20:58:22
żałujesz krwi czy zwyczajnie nie lubisz kłucia jak każdy 100% mężczyzna ?
Pijawki są brrr i nieważne jak zdrowe się ich przystawianie okaże - nie dam sobie tego przyłożyć do skóry, musieliby mnie uśpić. Ja się boję i brzydzę wszystkiego co się wije, więc nawet węgorza do ust nie biorę 2011/12/22 22:04:13
takajedna_ja: miałem dość przygód z przekłutymi żyłami i wylwami krwi bez pijawek, aby unikaś tych krwiopijców. Wszystkiego co się wije? No, to nigdy nie będziesz prządką przy kołowrotku...kręć się, kręć wrzeciono, wić się tobie wić, zapamiętaj sobie...Ja myżlałem zawsze, że tylko piskosz się wije. Węgorz też? bo to b.smaczna ryba. :-)
2011/12/23 07:49:13
dla lekarza to może być zabawa, miej na nich oko!!!
dzień dobry w ciemności rzednącej... 2011/12/23 16:51:02
Taki doktór to jak wampir, żądny krwi ;))
Pijawka w wiekach średnich miała swoje uzasadnienie, szczególnie przy nadciśnieniu tętniczym, którego nie znano, ale trzeba przyznać,że przy pomocy tych pijawek całkiem nieżle leczono jak na ówczesne możliwości.Pijawka zmniejszając ilość krwi w organizmie skutecznie obniżała jej ciśnienie na naczynia.O zakrzepicach i zatorach nie wspominając, bo to oczywiste.Problem był, gdy taką pijawkę przystawili komuś choremu na anemię:(( Większość mężczyzn nie daje sobie utoczyć krwi do badań,a jesli już muszą to robią to niechętnie, ciekawe jest też to,ze z kobietami nigdy niema tego problemu. 2011/12/23 19:19:08
signe: dobry wieczór- jestem dziś opóźniony. Chciałbym mieć ich na oku, ale to chyba dopiero po usunięciu mgły z tęczówek :-(
2011/12/23 19:27:58
dr_ewa: ja podejrzewam, że ród męski ma uraz na punkcie krwi, bo w jakichś zamierzchłych czasach matriarchatu kobiety traktowały nas jako witaminkę po obiadku. Zauważ, że "pijawka" jest rodzaju żeńskiego :) Ofiarą pijawek w nadmiarze był rzekomo George Washington, bo jego doktór pokrył go pijawkami aby odciągnąć "złą krew" A on umierał na zapalenie płuc.
2011/12/30 12:59:41
E tam! Moja ś.p. Mama cierpiała na tzw. "gotowość zakrzepową". Gdyby nie pijawki - zapewne życie Jej byłoby króciutkie. Średnio 2 x w roku miała zakrzepowe zapalenie żył.
Kilka lat temu i mnie się przytrafiła ta rodzinna przypadłość. Ale ja nie pijawkami leczyłam się. W brzuch wpakowałam sobie serię zastrzyków heparyny i tak 'rozcieńczyłam' swoją krew, że pół roku później, po jakimś błahym skaleczeniu, krew ciekła mi kilka godzin :( |
dzień dobry:)